Walka czy ucieczka – 3 sposoby przetrwania ataku adrenaliny

Walka czy ucieczka

Walka czy ucieczka jako pytanie może sugerować dosyć prymitywne stadium rozwoju. Przecież w dzisiejszych czasach jesteśmy dalece bardziej rozwinięci niż nasi przodkowie jeszcze 100 lat temu. Prawda jest niestety bardziej bolesna, ponieważ technologia rozwija się dużo szybciej niż ludzkie ciało (wliczając w to umysł). Chociaż natura wyposażyła nas w pewne narzędzia, to potrzebują one dziesiątek tysięcy lat, aby dostosować się do zmieniających warunków. Dla porównania w przeciągu ostatnich 12 lat wyszły 24 modele Iphone’ów. W związku z tym naszym umysłom i ciałom dużo bliżej jest do Mieszka I niż nam się wydaje.

Z tą nieoczywistością przyszło zmierzyć się Anecie, która pracuje w dobrze znanej nam firmie z Podlasia (o samej Anecie więcej możecie przeczytać tutaj). Otóż od zawsze mierzyła się ona z pewnym problemem, a mianowicie w sytuacjach podwyższonego stresu traciła jasność myślenia i nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa. Zjawisko dosyć nietypowe dla osoby, która w normalnych sytuacjach zalewała swoich rozmówców słowotokiem niczym fala powodziowa Wrocław w 1997.Aby lepiej zrozumieć co działo się w głowie Anety, musimy zadać sobie pytanie, jakie instrumenty dała nam matka natura do dyspozycji, abyśmy przetrwali w świecie pełnym zagrożeń.

Narzędzia do walki lub ucieczki

Matka natura uzbroiła nasz organizm w kilka narzędzi, które mają pomóc nam w razie tzw. wyższej konieczności, czyli np. ataku niedźwiedzia lub ugryzieniu węża. Chociaż owłosienie człowieka znacznie zmizerniało na przestrzeni wieków to gęsia skórka w dalszym ciągu funkcjonuje, jako element mający na celu odstraszyć potencjalnego przeciwnika. Z wewnętrznych procesów możemy wymienić przyspieszenie bicia serca, płytki oddech, rozszerzenie źrenic oraz wystrzał adrenaliny. Wszystkie te procesy mają tylko jeden cel- przygotować nas do potencjalnej walki lub ucieczki.

Jak działa mózg, gdy zalewa go adrenalina?

Biorąc pod uwagę zasadnicze pytanie walka czy ucieczka, nasz organizm w dużym stopniu za nas decyduje, co w momencie zagrożenia jest ważne, a co nie. I tak wbrew temu co mówił twój nauczyciel matematyki, wzór skróconego mnożenia to nie to najważniejsze narzędzie jakiego potrzebujesz w czasie spotkania z niedźwiedziem. Mózg to jeden z najbardziej energochłonnych organów człowieka (odpowiada za 20% zapotrzebowania energetycznego), dlatego to właśnie on pada ofiarą adrenaliny w pierwszej kolejności. Wszystkie „niepotrzebne” połączenia są wyłączane, a zostają jedynie podstawowe procesy odpowiadające za motorykę.

O ile wszyscy zgodzimy się, że język angielski nie jest podstawową bronią w walce z np. lwem, to o tyle sytuacja zaczyna komplikować się kiedy nasz umysł jako zagrożenie zaczyna postrzegać różne życiowe sytuacje jak np. rozmowa z ważnym zagranicznym klientem lub ożywiona dyskusja (żeby nie powiedzieć kłótnia) z naszym kolegą z pracy. Prowadzi to do tego, że nasze prastare reakcje nastawione na walkę z zagrożeniem uaktywniają się w sytuacjach stresowych jak np. rozmowa kwalifikacyjna. Jak przygotować się na takie działanie naszego mózgu?

Problem (walka) Anety

Wróćmy na chwilę do naszej bohaterki Anety. Za tydzień musi przedstawić szefowi podsumowanie pierwszego półrocza. W związku z tym, że liczby nie wyglądają różowo, Aneta obawia się, że szef będzie świdrować ją niewygodnymi pytaniami, aby dowiedzieć się co jest faktyczną przyczyną złych wyników firmy. Aneta nie chce się wygłupić i w milczeniu czekać na koniec spotkania, dlatego postanowiła sprawdzić kilka sposobów, jak może poradzić sobie w sytuacji, kiedy mieszanka stresu i adrenaliny będzie pompowana przez serce do każdej komórki w jej ciele.

Sposób I Przygotowanie na porażkę

Może zabrzmieć to nieco dziwnie, bo teoretycznie chcemy odnosić tylko sukcesy, a w naszych codziennych działaniach przebija się motto „liczy się wynik”, ale jednym ze sposobów na poradzenie sobie z możliwym problemem jest przygotowanie się na niego zanim się pojawi. Korzystając z komfortowej sytuacji, jaką jest jasność naszego umysłu możemy przygotować się na czarny scenariusz zanim się wydarzy. Nie chodzi tutaj o żadne czarnowidztwo czy pesymizm, ale bardziej o przygotowanie planu B, kiedy coś miałoby pójść nie tak. Przykładowo za dwa dni wybieramy się na rozmowę kwalifikacyjną. Jest to jedno z bardziej stresujących przeżyć, zwłaszcza dla kogoś, kto ma odbyć taką rozmowę po dłuższej przerwie np. po kilku latach na ciepłym stanowisku.

Jednym ze stałych elementów jaki pojawia się pod koniec każdej rozmowy jest pytanie do kandydata, czy ma on jeszcze jakieś pytania. Jeżeli pójdziecie na rozmowę na „spontanie” najczęściej waszą odpowiedzią będzie krótkie „nie”. Sytuacja z dwóch stron niekomfortowa, ponieważ często po rozmowie, kiedy to już emocje zdążą opaść, jednak pojawią się w waszej głowie pytania. Po drugie tracicie szansę na zapunktowanie u potencjalnego pracodawcy jakimś ciekawym pytaniem, pokazującym, że odrobiliście pracę domową i zadaliście sobie trochę trudu przed spotkaniem. Na ten temat pisałem w moim artykule dla portalu polishbrief.pl pod tym linkiem. Jak może się zachować Aneta przewidując swoją porażkę? Może zapisać kilka pozytywnych faktów, które nie wynikają bezpośrednio z prezentowanych danych lub zastanowić się przed spotkaniem jakie pytania może zadać szef i przygotować na nie przemyślane odpowiedzi.

Sposób II Właściwa technika oddechu

Pierwszy sposób sprawdza się w sytuacjach, kiedy możecie przewidzieć, że coś pójdzie źle. Z drugiej strony sytuacje zagrożenia mają to do siebie, że lubią pojawiać się w sposób niespodziewany, nie dając wam szansy na drobiazgowe przygotowanie. Tutaj świetnie sprawdza się technika poprawnego oddychania. Brzmi niezbyt przekonująco, ale tylko dla tych, którzy jej nie wypróbowali. Jedną z pierwszych reakcji obronnych naszego organizmu jest spłycenie oddechu. Świadomie biorąc głębokie wdechy, wysyłamy do naszego mózgu bardzo mocny sygnał „cicho mały, wszystko jest w porządku”. Nie specjalizuję się w technikach oddychania, więc zainteresowanych muszę odesłać do osób lepiej rozeznanych w tym temacie. Jako punkt startowy polecam zacząć tutaj.

Sposób III Przez ciało do głowy

W artykule Pewność siebie 2.0 poświęciłem kilka słów na temat tzw. power poses. W związku z tym tutaj tylko przypomnę najważniejsze „findings”. Postawa naszego ciała ma doraźny wpływ na to jak się czujemy. Stosując tzw. power poses, czyli pozycje władzy możemy kontrolować poziom kortyzolu odpowiedzialnego za stres. Pozytywny wpływ ułożenia naszego ciała na nasze emocje możemy odczuć już po około dwóch minutach. Dlatego warto świadomie stosować tę technikę w sytuacjach kryzysowych, kiedy jesteście wystawieni na oddziaływanie silnych, negatywnych emocji.

Tak przygotowana Aneta nie powinna mieć problemu ze swoją prezentacją i bezpośrednią konfrontacją z szefem. A jakie są wasze sposoby na radzenie sobie ze stresem? Dajcie mi znać w komentarzach!