Dżentelmeńska umowa

W dzisiejszych czasach prawie każda dziedzina naszego życia jest sformalizowana: umowa o pracę, umowa o kredyt czy informacja o używaniu cookies na każdej stronie. Są to tylko nieliczne przykłady, jak ważne jest dziś słowo pisane. Nie będziesz więc pewnie zaskoczony, że chciałbym podpisać z tobą kontrakt. Kontrakt na używanie tego bloga zgodnie z jego przeznaczeniem. W tym momencie być może zastanawiasz się, jakie formularze  musisz wypełnić i czy twój wniosek przypadkiem nie zostanie odrzucony. Do tego wrócimy za chwilę. Teraz zajmiemy się treścią tego specjalnego porozumienia.

Główną ideą tego bloga jest wymiana doświadczeń, wiedzy i porad między ludźmi. Wymiana wymaga co do zasady dwóch stron, które chcą się wzajemnie komunikować. Warunkiem koniecznym, aby taka dyskusja mogła mieć miejsce jest zaufanie i akceptacja faktu, że nikt nie wie wszystkiego a stan niewiedzy jest tylko przejściowy. Bez zbędnego oceniania czy wywyższania. Wiąże się to z najważniejszym zdaniem w historii zarządzania jako nauki. Zdanie to brzmi: to zależy. Nic więcej i nic mniej. Wszystko jest wyłożone jak na tacy. Nie ma żadnej jedynie słusznej ścieżki czy metody działania. Nie istnieje jeden sposób, który działałby w każdej sytuacji. Nie wymyślono jednego tricku, który oddziaływałby na każdą osobę. Mając tego świadomość następuje wspaniałe zjawisko otwarcia się na różne perspektywy i podejścia. I tak dochodzimy do pierwszego punktu naszej umowy.

Po pierwsze: Wszystko możesz, nic nie musisz

Możesz używać wszystkich treści na tym blogu w swojej pracy. Jednocześnie nic nie musisz. Jeżeli uznasz, że zastosowanie jednej małej zmiany wywróciłoby twoje życie w sposób niekontrolowany do góry nogami, to też w porządku. Nikt nie stoi nad tobą i nie kontroluje czy nie podjadasz.

Po drugie: Pisz tak jak mówisz

Przed napisaniem czegoś zadaj sobie pytanie, czy gdybyśmy siedzieli w tym momencie wszyscy razem w jednym pomieszczeniu to sformułowałbyś swój komentarz w taki sam sposób jak przed komputerem? Wyobraź sobie jak czułaby się osoba, której twój komentarz dotyczy. Internet to piękna sprawa i czasem zapominamy, że nie łączy on ze sobą komputerów tylko ludzi. Nie wszystko się wszystkim podoba, ale sposób wyrażania krytyki świadczy dużo bardziej o krytykującym niż krytykowanym.

Po trzecie: Nie ma więcej zasad

Wszyscy jesteśmy dojrzałymi ludźmi i zakładam, że wiesz jak się zachować. Jeżeli nie, to ani ja, ani ta strona nie będą w stanie tego zmienić. Kieruj się zdrowym rozsądkiem i poczuciem przyzwoitości, a spełnisz moje oczekiwania względem ciebie jako aktywnego członka naszej społeczności.

Czas zobowiązania

Teraz już wiesz jakie zasady obowiązują na tej stronie i czego od ciebie oczekuję. W zamian za to otrzymasz dostęp do materiałów i treści, które pomogą ci w twoich codziennych zadaniach. Nadszedł już najwyższy czas na podpisanie umowy. Wspomniane na samym początku umowy bazują na braku zaufania. Przynajmniej jedna ze stron nie wierzy, że druga wywiąże się ze swoich zobowiązań i aby móc się na coś powołać prosi o podpis tu czy tam. My rozwiążemy to inaczej, poprzez wirtualny hand shake. Co to takiego? Poniżej znajduje się zdjęcie takiego hand shake’u. Klikając w nie, zgadzasz się na naszą dżentelmeńską umowę.